15 wrz 2015

FLAWLESS I Makeup Revolution I PL


 Zachwycająca, prawda? :) Paleta matowowo-satynowych cieni Flawless od Makeup Revolution. Kolory nude, od delikatnych niemal pastelowych odcieni po głęboki hebanowy brąz i klasyczną czerń. W paletce bez problemu znajdziemy idealny beż pod łuk brwiowy,kolory przejściowe do rozciernia jak brudne róże, delikatne brązy czy szarości a także mocne, zdecydowane kolory jak czerń, głęboki brąz,burgund, które świetnie będą nadawały się do smoky eyes. Paletkę można więc stosować zarówno do makijaży dziennych jak i wieczorowych.


Opakowanie

Ogromny minus tej palety! Jest to, owszem, twardy plastik ale jak wiemy to tworzywo nie jest zbyt odporne na upadki czy długie podróże ;) Łatwo je zniszczyć, cienie mogą się pokruszyć w transporcie, jeżeli jej odpowiednio nie zabezpieczymy. Jeżeli upadnie też podejrzewam nie najlepszy scenariusz.


Cienie w świetle naturalnych prezentują się tak, jak na zdjęciu powyżej. Poniżej zaś światło sztuczne.
Trwałość cieni - bez bazy 6-7 godzin, na bazie spokojnie wytrzymają całonocną imprezę :)
Cienie możemy nakładać zarówno metodą na sucho jak i na mokro. Polecam do nich bazy kremowe i płynne, silikonowe się nie sprawdzą.

Minusy?

Niektóre cienie delikatnie się osypują w trakcie nakładania. Druga rzecz, to folia na której są nazwy cieni - jest to jedyne źródło wiedzy na temat nazwy danego odcienia ;) Cieniami nie koniecznie pracuje się łatwo, to takie typowe "mgiełki" które przy dużej ilości rozcierania znikają, należy je nakładać metodą budowania cienia na powiece. Dokładać, dociskać pędzel z cieniem, żeby nadać odpowiednią intensywność i wydobyć kolor.
W palecie brakuje mi zwykłego, białego cienia.

Plusy?

Kolory od beży po róże, pomarańcze, szarości i czerń.
Świetnie się rozcierają.
Można nakładać na mokro
Duża trwałość
Cudowna konsystencja! Satynowa.
Intensywne kolory
 Dobra pigmentacja cieni ciemnych

Niska cena, ok.40zł!


Ogólnie jest to paleta, którą poleciłabym każdej osobie zainteresowanej makijażem - bez względu na umiejętności. Jednakże trzeba mieć na uwadze, że kolory są typowo "nude", stonowane, satynowe...a z takimi też nie koniecznie zawsze łatwo się pracuje :) Do makijaży przy sesjach zdjęciowych polecam metodą na mokro, uzyskacie wtedy intensywniejszy efekt. Myślę, że paleta zdecydowanie lepiej nada się na co dzień lub jako dodatek do makijaży, innych palet. 
Myślę, że za taką cenę warto wypróbować, tym bardziej, że takie matowe cienie mogą być super uzupełnieniem innych palet czy cieni pojedynczych.


Jeżeli jednak nie lubicie eksperymentować z konsystencjami i nakładaniem, polecam sięgnąć po jakiś pewnik w dziedzinie palet. W tym miejscu, jeżeli chodzi o najlepszą paletę z cieniami nude, bez wątpienia polecam The Balm "nude tutde", która oczywiście ceną może już postraszyć, gdyż jest to 120zł ;)

2 komentarze:

  1. Mam ją, ale nie skradła mojego serca- głównie przez słabą pigmentację, jak to ładnie okresliłaś: "mgiełkę" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile opini w internecie tyle innych zdań na ten temat, wiele uważa, że taka "mgielka" ułatwia pracę bo pigmentację można budować. Dla mnie średniak, jak to opisałam powyżej, można zainwestować w coś droższego i nie eksprymentować :)

      Usuń